Great views. I know this feeling when you land in Poland. Every time I am moved and feel that I'm home.
Unfortunately it's not as good when you leave. The feeling is similar but with a lot of sadness.
Klimat. Będzie mi brakowało tych klimatów.
Ogólnie klimatu tego miejsca.
Jaki jest ten klimat?
Jest niesamowity.
And... a person gained those few additional pounds while visiting Poland.
It is usually so.
The food is so good that you just can't not eat.
But when I come back to US I will drop it all again because
I will eat only yoghurt with blueberries for breakfast.
Co jest w kanapce, David?
Jogurt i jagody...
Poważnie? Nie wygląda to jak jogurt i jagody.
No dobra, mam tu przynajmniej trochę zielonego.
On a more serious note, the breakfast at mom's have ended.
And every return to USA is difficult for me.
Difficult because it often happens so in life
that we don't really appreciate things that we have.
We don't realize how much we'd miss them until the moment arrives
when they are removed from our lives.
Personally, the most difficult fact for me to accept is that
I don't have a way to quickly return... to Poland, to friends, to my homeland, to my parents.
Because I am here, on the other side of the ocean.
I can't just see someone for coffee or a beer tomorrow afternoon.
I can't drop in to my parents' house for dinner next Sunday.
A trip to Poland, to Europe involves bigger planning, expenses and a whole big enterprise.
And today we both wanted to talk a little bit about what we are going to miss.
Those cravings are definitely bigger and deeper on my side than on Blonnie's part.
The first, most painful and hurtful element on my side
is of course the lack of direct contact with friends
family and my parents who are really fantastic and incredible.
The time we get to spend with them is always very special.
I was not aware Jelenia Góra has its own bull, like
like Wall Street in New York City, literally.
I have an unclear feeling that this bull
symbolizes something else than the one in New York.
Look at this beautiful buquet for my 27th birthday.
Piękny!
It's beautiful!
Very pretty. Edible.
This is hawthorn.
Ala did you know we could feed the deer close up here?
No, I had no idea. Not at all.
Your husband didn't tell you? He was coming here to feed them on his own?
Marcin made special arrangements just for today.
I wonder how much he paid?
A surprise of sorts.
Now you know why there's such a hole in your account!
He'll have to work to get it back for... the next year!
Podobało Ci się?
Oj tak. Teraz jestem w bardzo dobrym nastroju.
To znaczy i tak byłam już w dobrym nastroju.
To było niesamowite!
Nie?
Dwa tygodnie nad tym pracowaliśmy.
Przyjeżdżałeś tu i podkarmiałeś je kilka razy?
Oswajałeś...
Nie jest to tak proste jak wygląda.
The flowers are dying.
Why? Because it's too hot?
It's a heat wave. The sun is beating down on them from the Southern side here.
You have to water them often.
When it comes to the weather I have to openly admit we will miss that, too.
I know there was a heat wave in Poland right before we landed over there.
and maybe indeed we are just really lucky when it comes to weather - I don't know that
but there was exactly one day in Poland when I felt too hot.
Other than that it was just fantastic.
Just ideal, warm but not too hot.
Towards the end of our stay there were even days when it was starting to get chilly.
Nie aż tak ciepło jak było kiedy tu przylatywaliśmy, nie?
Aż tak?
Tak.
A jaka jest różnica?
Teraz jest zimno! Taka jest różnica.
Poważnie?
Ja się czuję świetnie!
Pierwsze wrażenie po wylądowaniu w USA.
W Baltimore.
Wychodzi się z budynku lotniska i dosłownie uderza człowieka fala gorąca.
Co za kontrast w porównaniu do miło chłodnego powietrza na Islandii.
Chcę tam wrócić!
To jest okropne.
To mi w tym momencie przypomina, że tak właściwie nie było komarów [w Polsce].
Możesz sobie zostawić otwarte okno w sypialni
bez w sasadzie żadnej siatki ani niczego. tylko te zasłonki na oknach.
Nie wpadają żadne robale.
U nas się tak nie da.
Naprawdę żadnych nie było. Przynajmniej w miastach.
Bo tak prawdę mówiąc to nie doświadczyliśmy
jeziora ani morza, ale w miastach...
Było tak samo jak tam dorastałeś?
...było bez robali.
Myślę, że w moim mieście zawsze miałem otwarte okna latem.
Tylko FIRANKA w oknie, ta zdobiona biała zasłonka jak Ty to nazywasz.
Nie było problemu z robakami. Nic co bym zaliczył do wielkiego zmartwienia.
Tutaj to jest poważny problem.
Myślę, że nawet w Filadelfii nadal musisz mieć siatkę na oknach, nie sądzisz?
Teraz mamy więcej światła bo wyszliśmy nad wodę.
Będą nam też teraz łódki hałasowały.
Powinniśmy to nagrywać w studiu, ale stwierdziliśmy że może będzie ciekawiej
jeśli zostaniemy poza studiem.
Ponieważ jest wciąż lato.
Mimo, że w ciągu dnia lał się skwar z nieba teraz jest wieczór
i teoretycznie powinno się ochłodzić... więc zdecydowaliśmy się pozostać na zewnątrz.
Chcę tam zejść.
Dobra.
Będzie mi brakowało wszystkich historycznych budynków.
Tej możliwości chodzenia dookoła miast
i poznawania historii wszystkich starych i interesujących miejsc.
Zawsze daje mi to do myślenia i mnie zastanawia
Kto tu mieszkał i dlaczego to zbudował? Kto mieszkał po tej osobie?
Co się stało podczas tych wszystkich wojen? Zawsze mnie to wszystko bardzo interesuje.
W okolicach Jeleniej Góry było tyle zamków i pałaców.
Znajdowały się prawie że minuty drogi jeden od drugiego.
Znaczy się były krótkie odcinki jazdy samochodem między jednym a kolejnym.
Strasznie mi się podobało ich odwiedzanie i dowiadywanie się kto tam mieszkał, dlaczego je zbudowali.
Ta konkretna część Polski była pełna pałaców i zamków do oglądania.
Będzie mi również brakowało tego, że miasta są tak blisko siebie.
Daliśmy radę zrobić tą bardzo fajną wycieczkę Lublin-Zamość-Lublin w ciągu jednego dnia.
Obydwa te miasta były niesamowite same w sobie.
Są w takiej odległości, że można odwiedzić i pozwiedzać kilka w jeden dzień.
Napewno nie jest tak tutaj w USA.
Albo nawet w innych krajach, które odwiedzałam.
Kiedy się wybierasz w jakieś miejsce docelowe to jesteś w tym miejscu i tylko to miejsce zwiedzasz.
Nie masz czasu, jest zbyt daleko żeby pojechać do następnego wspaniałego miasta.
I też je pozwiedzać, ale da się tak zrobić w Polsce i tego mi będzie brakowało.
Myślisz, że każdy język na tej planecie ma swoje "łamacze językowe"?
Peter Piper picked a peck of pickled peppers
Myślę, że tak.
Zgadzam się.
I jeśli chodzi o Polskie łamacze języka
Jest taki jeden, najbardziej popularny.
Ja myślę, że cały Polski język to jeden wielki łamacz językowy.
Dla Ciebie!
Ale ten łamacz języka, którego ludzie używają. Ten najbardziej popularny
to: w Sczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie.
i mam niejasne wrażenie, że ten łamacz języka musiał się narodzić
w pobliżu miejsca, gdzie w tej chwili stoimy. Wiesz?
Co powiedziałeś?
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie [in Szczebrzeszyn a beetle makes a noise in high grass].
Dobre podejście. Musisz się trochę poduczyć, ale przynajmniej próbujesz!
Powiedz to jeszcze raz.
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie.
Ostatnie słowo jakie powiedziałaś to "świnie".
To nie to samo co Ty powiedziałeś?
Nie.
To jest może i trochę dziwna rzecz, za którą możnaby "tęsknić", ale podobało mi się
że światła na skrzyżowaniach zmieniały się na żółte zanim pojawia się zielone.
Tu w USA jest zielone, żółte i potem czerwone.
Potem bezpośrednio zmienia się na zielone więc niekoniecznie jesteś na to gotowy.
Czasami ciągle jeszcze czekasz... i potem w Filadelfii na przykład ludzie od razu trąbią
zanim zdążysz nawet zdjąć nogę z gazu
znaczy się zanim ją zdejmiesz z hamulca i dodasz gazu.
To jest bardzo wkurzające, więc moim zdaniem żołte światło przed zielonym byłoby bardzo pomocne.
Było również pytanie od jednego z naszych widzów, które chciałem Ci zadać przez cały wyjazd
i cały czas o tym zapominałem więc zapytam Cię teraz.
Jak tak właściwie smakowało Ci Polskie jedzenie?
Bardzo mi smakuje.
Jego większość, ogólnie - może 95%
nie różni się aż tak bardzo od tego co jemy tutaj.
Tak prawdę mówiąc to jadałam całkiem często pierogi po tej stronie
Ty tu jadałaś pierogi?
Tak, ale były
To dla mnie coś nowego.
Były z Costco, o to mi właśnie chodziło.
Nie dorównywały w żaden sposób tym nieziemskim pierogom, które Twoja mama zrobiła w ostatni dzień.
Były takie sobie, zamrażane pierogi na tyle dobre że mi smakowały
Chodzi mi o to, że jadłam podobne potrawy do Polskiego jedzenia po tej stronie
więc bardzo mi tam smakowało.
Również desery w Polsce są dobre,
bo nie są przesłodzone. Ogólnie, tzn. mogą być słodkie,
ale tu w USA mam wrażenie, że pakują do deserów tyle cukru
że wszystko co da się posmakować to cukier. Nie wyczuwasz tak dobrze truskawek i śmietany
albo biszkoptów, tylko cukier!
Podoba mi się, że w deserach w Polsce cukier jest bardziej łagodnie stosowany.
Since we are in a city like Kraków we of course have to
check off the drinking chocolate place.
This is my favorite kind of restaurant.
Most of all things in the end, I will miss
this one of a kind, very special, elusive Polish vibe.
Not to be found anywhere else.
A vibe that exists only over there.
A vibe that you can understand only when you are there.
To własnie. Jak dla mnie, nie da się...
Jak dla mnie nie da się tego pobić. Nie da się pobić wyjścia na ten piękny rynek.
A vibe that you can feel at the main squares of Polish cities.
In the meantime we find ourselves in the Tarnowskie Góry main square.
What a beautiful welcome.
A vibe that you can feel so clearly when you're meeting your friends.
Again we are at the Market Square on a beautiful summer day.
There is still no heat. I am waiting for the heat, it's supposed to come tomorrow.
For now it's just wonderful.
Valdi doesn't want to be on the vlog so we'll just show him very quickly.
...while driving through Polish villages and fields.
This vibe is Kraków, Jelenia Góra, Lublin, Zamość, Rzeszów
Tarnowskie Góry and a thousand other places in Poland we have not visited yet.
This vibe is all Polish castles and palaces, Polish food and Polish weather.
Polish mosquitos or the lack of them. Polish mountains.
And even the very butterflies you feel in your stomach on an airplane right before you land in Poland.
To by było na tyle, Blonnie. Musimy się pożegnać
z miastem.
Ostatni dzień. Jutro znikamy.
Pa, miasto!
Pa, miasto! Jest mi smutno.
Czego Ci najbardziej będzie brakowało? Poza Twoimi rodzicami oczywiście?
Klimatu. Będzie mi brakowało tych klimatów.
Ogólnego klimatu tego miejsca.
Jaki jest ten klimat?
Jest niesamowity!
Moje lodowe włosy naprawdę wyglądają jak
zawinięte lody dzisiaj.
No comments:
Post a Comment